Darmowa karta               

Darmowa karta

Prezentując Państwu materiał o kontach dla najmłodszych zwróciliśmy uwagę, na darmowość kont poniżej 18 lub 26 roku życia. Niestety każdy z nas prędzej czy później stanie się osobą pełnoletnią i zasady konta dla młodych przestaną go obowiązywać. Czy w takim wypadku musimy potulnie zgodzić się na to by bank co miesiąc pobierał z naszego rachunku kwotę, za którą spokojnie moglibyśmy wybrać się np. do kina, albo na piwo ze znajomymi? Otóż nie. Jak uciec od opłat za prowadzenie konta i karty dowiecie się w tym tekście.

Grosz do grosza…

Problem opłat za prowadzenie konta i posiadanie karty płatniczej, na samym początku wydawał mi się problemem dość błahym. Tak było jednak do momentu kiedy, trochę przez przypadek, natrafiłem na dane dotyczące płatności jednego z banków z zachodniej strony Odry, który jednak swoją działalność prowadzi też na terenie naszego kraju. W jednym z wcześniejszych tekstów pisaliśmy o kredytach hipotecznych i związkach nieformalnych. W materiale tym zwróciliśmy uwagę na to, że niektóre banki wymagają od kredytobiorców założenia w ich placówce konta, na które będą wpłacane pensje i z którego będzie spłacane zadłużenie. Jest to dość powszechna praktyka. Problemem zaczyna się jednak wtedy, gdy pożyczkodawca chce wyciągnąć jak najwięcej od klienta. Obsługa konta w wspomnianym banku nie należała do najtańszych, wynosiła bowiem około 25 złotych miesięcznie. Do tego naliczana była opłata „za kartę” w wysokości 10zł na miesiąc. Jak łatwo sobie policzyć daje nam to kwotę około 420 zł rocznie, co już jest całkiem pokaźną sumą.
Wiadomym jest, że bank musi zarabiać na swoich produktach. W głównej mierze służą do tego odsetki. Problem w tym, że gdy rozsądnie korzystamy z karty kredytowej (o czym była mowa w tekście X), to nie opłacamy żadnych odsetek. Pożyczkodawca w tym momencie nie ma z tego żadnych korzyści, dlatego też opłaty za kartę, prowadzenie konta, przedłużenie rachunku/ kredytu są dla niego pewnym zabezpieczeniem.

Unikamy płatności

Jak bank zarabia na naszej karcie? Za każdym razem kiedy robimy zakupy i płacimy kartą bank pobiera opłatę za przeprowadzenie takiego działania. Opłata ta pobierana jest nie z naszego portfela a z kieszenie właścicieli terminali płatniczych. Oznacza to, że kiedy my płacimy, bank zarabia, kiedy zaś nie używamy karty bank nie ma z tego żadnych dochodów.
Sposób ten okazał się wielkim magnesem na klientów. Jak pokazują badania czynnikiem najczęściej decydującym o wyborze produktu (także tego bankowego), jest cena. To ona przez większość z nas stawiana jest na pierwszym miejscu przed jakością, dodatkowymi pakietami, czy łatwością obsługi i dobrym zapleczem techniczno-doradczym. Czy w takiej sytuacji może być coś lepszego od konta za darmo?
W wielkim skrócie oferta polega na tym, że my jako klient nie będziemy ponosić żadnych kosztów związanych z utrzymaniem karty i konta, jeśli w określonym okresie czasu dokonamy zakupów płatnych kartą o wartości powyżej pewnej, ustalonej przez bank kwoty, lub gdy wykonamy określoną ilość transakcji w miesiącu. W sytuacji takiej przynajmniej w teorii, obie strony są zadowolone. Klient nic nie płaci za prowadzenie konta, bank zarabia na opłatach z terminali.
Aby więc nie płacić za prowadzenie konta i posiadanie karty wystarczy w teorii udać się do placówki banku, która takie rozwiązanie proponuje i podpisać umowę. W teorii sytuacja wygląda przejrzyście. W praktyce trzeba jednak zwrócić uwagę na szczegóły.  Dokładnie przeczytać umowę i dobrze zastanowić się nad wyborem.
Pierwszą rzeczą, od której powinniśmy zacząć to pytanie do jakich celów będzie służyć nam konto. Jeśli mają to być pieniądze na czarną godzinę, których będziemy używać tylko w ostateczności, możemy zapomnieć o darmowości konta. Nie będziemy bowiem spełniać minimów ilości transakcji w okresie rozliczeniowym. Warto wtedy pomyśleć nad kontami płatnymi. Stała miesięczna opłata będzie raczej niższa niż ta, która pojawi nam się gdy nie spełnimy warunków darmowości.
Kolejnym aspektem jest kwota wyłączenia. Ta powinna być dopasowana do naszych możliwości. Jeśli używamy karty sporadycznie, warto by była ona jak najniższa. Jeśli dobrze poszukamy wśród wielu ofert banków, uda nam się znaleźć takie propozycje, które zwalniają nas z opłat za konto już po wydaniu 200-300zł miesięcznie. Istnieją jednak też takie umowy, w których liczy się nie tylko suma jak i ilość dokonywanych transakcji. Przykładowo możemy spotkać się z zapisem, w którym nasze konto będzie zwolnione od odpłat jeśli w okresie miesiąca zapłacimy kartą przynajmniej 5 razy kwotą przewyższającą 50zł. Warto więc zwracać na te paragrafy w umowach szczególną uwagę, gdyż ich niedoczytanie może doprowadzić do nieprzyjemnej niespodzianki. Przykładem niech będzie wspomniany już bank od naszych zachodnich sąsiadów, w którym wymaga aż 700zł miesięcznie.

Praktyczna zasada

Jeśli już znaleźliśmy bank, który spełnia nasze wymagania, została nam już do spełnienia jedna prosta zasada. Zaczynamy korzystać z karty tam gdzie jest to możliwe. Jeśli mamy do wyboru możliwość zapłacenia kartą, skorzystajmy z niej. Nabicie 300zł za zakupy nie powinno być dla nas problemem, tym bardziej że wliczają się w też zakupy na stacji benzynowej, czy bilety miesięczne. Dlatego jeśli dużo podróżujemy warto na stacji benzynowej za każdym razem płacić kartą. Wtedy bardzo szybko zgromadzimy wymagane minimum do zwolnienia z opłat. Warto też zwracać uwagę na „ciężar” zakupów. Szybkie wypady do sklepu po jeden, dwa produkty bardzo często nie będą w stanie sprostać wymogowi minimalnej kwoty transakcji. Lepiej więc nawiedzać sklepy rzadziej, lecz z dłuższą listą zakupów.
Reasumując jeśli poświęcimy trochę czasu na zapoznanie się z rynkiem, przejrzymy dokładnie umowy, na pewno znajdziemy ofertę dopasowaną do naszych potrzeb, dzięki której my będziemy cieszyć się darmowym kontem, a bank będzie zarabiał na naszych transakcjach.

Grzegorz Gasz

 

Może Ci się również spodoba